Bialorus.pl na Facebook
Kultura :: artykuł

Uładzimir Niaklajeu: Prawda jest siostrą Wolności

Uładzimir Niaklajeu

Uładzimir Niaklajeu

Julia Rymaszeuskaja

Źródło: Narodnaja Wola / 2010-03-16, 08:43

25 lutego wystartowała ogólnonarodowa kampania „Mów prawdę!” 14 marca w internecie pojawiła się strona internetowa kampanii, na której pojawiło się szereg pytań, które zadaliśmy liderowi kampanii Uładzimirowi Niaklajewowi.

Kampania trwa tylko trzy tygodnie, więc za wcześnie na podsumowanie. Proszę jednak opowiedzieć o dotychczasowych wynikach.

Wyniki są. Kampania rzeczywiście trwa. Na przykład w tym czasie dwukrotnie jeździłem do Borysowa, gdzie władze zerwały (wyłączywszy łączność) moją próbę bezpośredniej rozmowy z ludźmi, nie wpuścili na spotkanie do szkoły. Ale nie wpuścić na ulicę nie mogli. I udałem się do samego problematycznego miejsca w mieście – do dzielnicy Dymki, gdzie wiosną ludzie mieszkają po kolana w wodzie, a zimą po kolana w lodzie. Dosłownie w wodzie i lodzie, a nie w przenośni. Nie tylko na podwórkach, ale i w mieszkaniach w hokeja grać można – nie trzeba budować żadnych pałaców lodowych. Proszę sobie wyobrazić: na łóżku leży chora (inwalidka czarnobylska) kobieta, a jej łóżko wmarznięte jest w lód! I taka sytuacja ciągnie z zimy ma zimę, z roku na rok!.. Zebraliśmy ludzi, porozmawialiśmy, wypracowaliśmy wspólny plan działania, który swą prawdą zagrażał spokojnemu życiu miejscowej władzy. I władza przystąpiła do działania. Dzisiaj już do Dymków zwieziono hydrotechniczne urządzenia, które mają rozwiązać problem. Na czy polega rzecz? Najważniejsze, że ludzie zobaczyli, co mogą zrobić sami, że coś w tym kraju mogą rozwiązać, zrobić. Uwierzyli we własne siły i w siłę prawdy. I między innymi wysunęli (aby walczył o prawdę) swego kandydata na radnego do rady miejskiej. Jest to kandydat nie władzy i nie opozycji – od samych siebie. I jest to mianowicie ta obywatelska aktywizacja ludzi, którą stawiamy sobie za cel rozpoczynając kampanię „Mów prawdę!”

Albo inny przypadek przedszkola w Krupkach, gdzie marzły dzieci. Przywieźliśmy im bojler. I chociaż to nie rozwiązywało problemu, to daliśmy miejscowej władzy do zrozumienia, że jeżeli oni nie rozwiążą problemu, to spróbujemy coś zrobić sami... I władza, pokręciwszy się, wzięła się za remont systemu grzewczego. Prawdę mówiąc, nie wieźliśmy bojlera z Mińska, lecz za swoje pieniądze kupili go miejscowi przedsiębiorcy. I jest to chociaż nie pełna, ale odpowiedź na to, gdzie znajdujemy pieniądze na prowadzenie kampanii.

Odpowiedź rzeczywiście nie jest pełna, ale chcą ją znać wszyscy.

Kto taki wszyscy? W terenie nikt mnie nie pyta skąd biorę pieniądze, by mówić prawdę, czy kupić bojler... Mówią: dziękujemy, że przyjechałeś i pomogłeś. Jeżeli nie czynem, to choć słowem. Rozumieją, jak ciężko coś zrobić, gdy na każdym kroku czai się przeszkoda. Ale ludzie chcą, pragną, by z nimi rozmawiano – po ludzku, prawdziwie.

Tylko w Mińsku, w szczególnym centrum, słyszę: skąd wziąłeś pieniądze; skąd masz pieniądze? Chce się im odpowiedzieć: to zaskórniaki, nazbierało się ich w ciągu 60 lat. Któż się przyzna, skąd ma pieniądze? Czy ktoś z opozycji publicznie o tym powiedział? Czy Łukaszenka przyznał się skąd bierze pozabudżetowe środki, choć ma obowiązek informowania o nich. Mnie również mówią, że mam taki obowiązek, bo podpisałem się mówić prawdę!

Jasna sprawa, że bez pieniędzy żadnej kampanii czy akcji przeprowadzić się nie da. Jasne jest również i to, że pewni ludzie dopomagają pieniędzmi kampanii „Mów prawdę!” Jednak mówienie prawdy nie oznacza demaskowania tych ludzi. I ja nie zrobię tego ani publicznie, ani ukradkiem.

A to, że ktoś coś mówi... A mówią różnie: że kampania korzysta ze środków władzy (bo pocztówki „Mów prawdę!” wydrukowano z adresem Administracji Prezydenta), albo że realizowana jest ze środków jakichś wrogów; jedni mówią – wrogów z Kremla, inni – z Białego Domu. Podnoszą larum, że Ojczyzna jest w niebezpieczeństwie. Moi poszukiwacze źródeł finansowania, uspokójcie się! Żaden grosz wykorzystany na rzecz kampanii „Mów prawdę!” nie poszedł i nie pójdzie na szkodę Białorusi. Chociaż was, PRAWDĘ mówiąc, niepokoi całkiem co innego. Nie to spać nie daje...

- Zainteresowani nie środkami na kampanię, lecz jej przebiegiem pytają: „Czy nie zdaje się Panu, że każdy ma swoją prawdę?”

- Każdy ma swoją prawdę życiową, a prawda życia jest jedna dla wszystkich. Proponujemy mówić prawdę razem, począwszy od maleńkiej, dla siebie, aby wznieść się do wielkiej, która jest dla każdego. Podczas wyjazdów spotykam wielu ludzi, którym boli dusza z powodu niemożliwości mówienia prawdy. Chcieliby mówić ją, ale się boją, bo naokół panuje kłamstwo. Jest ono sposobem na życie, niby narzucona z góry norma. I mianowicie do tych, co ze swoją osobistą prawdą żyją wśród ogólnego zakłamania, wychodzimy i rozmawiamy. Chcemy dać im odczuć, że nie są osamotnieni. Pocztówki „Mów prawdę!” rozesłaliśmy właśnie z tego powodu.

Wielu pyta co pisać w tych pocztówkach?

Co chcesz... Pocztówki oznaczały start kampanii. Jest to zwrot, apel do działania. Pocztówka zmusza władze do zajęcia się problemem, a jeżeli nie problemem, to przynajmniej pocztówką. Jest ona faktem. Znaczy to również, że jest człowiek, który ją przysłał. Jest również jego prawda. A takich ludzi są tysiące, setki tysięcy... Wreszcie pocztówka jest symbolem kampanii. Widnieje na niej nie pęcherz, jak ktoś złośliwie powiedział, a znak, który w całym świecie oznacza wypowiedź. Prostą wypowiedź. My nie zmuszamy, lecz proponujemy: NIE BÓJ SIĘ! MÓW PRAWDĘ!

Czy liczy Pan na zrozumienie ze strony oficjalnych mediów?

Na prezentację projektu byli zaproszeni dziennikarze niezależnych i państwowych mediów. Nie nasza wina, że ci ostatni nie przyszli. Kampania pomyślana była jako ogólnonarodowa, dlatego jesteśmy gotowi do dialogu we wszystkich kierunkach, na różnych poziomach. Idąc do ludzi, a nie do systemu, jesteśmy zainteresowani współpracą ze wszystkimi masmediami.

Pytanie wynikające z poprzedniego. Dlaczego wg Pana u nas są tak poplątane pojęcia kontekstu społecznego i politycznego?

Udział w kampanii społecznej nie wymaga przynależności partyjnej lub przekonań politycznych. Dzięki temu może ona zgrupować znaczną ilość ludzi – i przez to (aby zniechęcić ludzi) na taką kampanię próbuje się przykleić polityczną łatkę. Z tego powodu powstaje zamieszanie... Ale, wg moich obserwacji, ludzie już nauczyli się rozpoznawać co jest co.

Nie zważając na to, że Pan podkreśla apolityczność kampanii, wszyscy zgodnie próbują Pana z kimś porównywać. Takie jest ludzkie odczucie: aby zrozumieć coś nowego, trzeba je porównać z czymś znanym. I dlatego próbują zrozumieć kim Pan jest, z kim trzyma? Porównują Pana do Milinkieiwcza, Kazulina...

Milinkiewicz, Kazulin to całkiem określone politycznymi ramkami osoby. Nie jestem taką osobą. Na spotkaniach z ludźmi nie jestem politykiem. Jestem poetą, który wziął na swe barki obowiązki działacza społecznego. Dla naszego społeczeństwa nie ma w tym niczego dziwnego. Tradycyjnie obraz poety w świadomości ludzi związany jest z jakimś sprzeciwem. Dlatego ja w takiej roli przyjmowany jestem całkiem normalnie. Nawet mówią mi: „Pan i powinien to robić...” Jeżeli w czymś poeta jest podobny do polityka, to chyba w tym, że dla obu, w celu efektywnej pracy, niezbędna jest rozpoznawalność. Na początku kampanii bałem się, że po latach nieobecności w przestrzeni medialnej (przede wszystkim w telewizji) straciłem rozpoznawalność. Okazało się, że nie. Gdy na spotkaniu ktoś spyta, starając się przypomnieć: „Niaklajeu... jaki Niaklajeu?”, obowiązkowo znajdzie się ktoś inny, kto od razu wyjaśni kim jestem.

Wielu uznało za nonsens, że kampania, której przewodzi Niaklajeu, jest rosyjskojęzyczna. Na forach internetowych piszą: czyż Białorusini nie mają swego języka?

Mówiąc prawdę, nie raz, lecz setki razy w setkach artykułów pytałem Białorusinów: dlaczego, mając wszystko swoje korzystacie z cudzego, w tym z cudzego języka? Pytałem w wierszach: „Jesteście Białorusinami? Kim jesteście?..” Póki co milczą. Dlatego rozpocząłem kampanię, aby otrzymać odpowiedź. Kampania jest dwujęzyczna, bo taka jest rzeczywistość, bo takie jest społeczeństwo, do którego jest ona skierowana. Można byłoby, nie zważając na nic, zrobić kampanię białoruskojęzyczną, ale byłaby to kampania dla samych siebie. I także dla tych, których od dawna do niczego przekonywać nie trzeba. Najgorsza rzecz w życiu to okłamywanie się, ale jest jeszcze samookłamywanie się i to jest jeszcze gorsze. Dlatego przygotowując kampanie staliśmy na gruncie prawdy, jaka by ona nie była.

Zbliża się 25 marca – Dzień Wolności. Jest Pan stałym uczestnikiem obchodów, płomiennym mówcą. Czy tym razem pójdzie Pan?

Nie rozumien: dlaczego nie?.. Czyż Prawda nie jest siostrą Wolności?..

Wróć do :: Kultura :: Strona główna

Komentarze

Wymagane pola formularza zostały oznaczone *.
E-mail użytkownika nie jest ujawniany — służy on wyłącznie do skontaktowania się z autorem w przypadku, gdy przesłany przez niego komentarz wzbudza wątpliwości moderatora.
Komentarze są publikowane po zaakceptowaniu przez moderatora.
Komentarze nie na temat — jest on zadany przez powyższy artykuł — są usuwane.

Imię/ nick *
E-mail *
Tytuł
Komentarz *
 
Kultura :: najnowsze artykuły

XXIV Międzynarodowe Targi Książki

W stolicy Białorusi, w centrum wystawienniczym Belexpo, przy udziale wydawnictw z 31 krajów odbywają Międzynarodowe Targi Książki, na które po czteroletniej przerwie powróciło (...)

Pożegnalny koncert „Zero-85”

W białostockiej kawiarni Fama, w obecności tłumu fanów i przyjaciół, odbył się ostatni koncert zespołu Jurka Osiennika. Koncert był też prezentacją pierwszego i jedynego (...)

„Narodny Albom” na scenie Podlaskiej Opery

W ramach odbywającego się w Białymstoku festiwalu „Wschód Kultury. Inny Wymiar” można było obejrzeć musical „Narodny Albom”, którego akcja odbywa (...)

Walery Mazynski laureatem nagrody „Za wolność myśli”

Znany białoruski reżyser Walery Mazynski został laureatem tegorocznej nagrody „Za wolność myśli”. Nagroda fundowana przez kampanię społeczną „Za Wolność” jest (...)

Andrzej Stepaniuk nominowany do nagrody „Złoty Apostrof”

Andrzej Stepaniuk dyrektor Liceum Ogólnokształcącego z Białoruskim Językiem Nauczania w Bielsku Podlaskim znalazł się na krótkiej liście nominantów literackiej (...)